Zima: O czym powinieneś wiedzieć zanim oddasz narty do serwisu?

Aby się przekonać jak ważne jest regularne serwisowanie nart, powinniśmy zrozumieć, dlaczego nasze narty ślizgają się po śniegu? Czy sprawia to "śliski" śnieg? Otóż nie! Pomiędzy narta a śniegiem zostaje w wyniku tarcia nadtopiona minimalna ilość śniegu, dzięki czemu, narta tak naprawdę ślizga się po bardzo cienkiej warstwie wody! Jednak, jeśli warstwa ta przekroczy pewna granice, poślizg zostaje ograniczony (kartka papieru, położona na mokrej, płaskiej powierzchni zostaje do niej "zassana" i ciężej jest ja oderwać niż sucha kartkę, ten sam efekt występuje pomiędzy ślizgiem nart, a śniegiem). W celu wyeliminowania tego niekorzystnego zjawiska, na ślizg nanosi się tzw. strukturę. Są to mikro-rowki, które działają podobnie jak rowki w oponie samochodu- pozwalają nadmiarowi wody "uciec" spod narty. Klasyczne maszyny na taśmę ścierną (papier ścierny) pozostawiają "włochatą" łatwo zasysającą wodę powierzchnię narty, natomiast nowoczesne (a przez to bardzo drogie, wartości nawet kilku dobrych samochodów) maszyny z kamieniem, umożliwiają uzyskanie idealnie gładkiej powierzchni z mikro-rowkami. Tak przygotowany ślizg narty, nawet bez smarowania charakteryzuje się zmniejszonym tarciem.

Aby jednak porysowany na kamieniach ślizg był idealnie gładki, najpierw trzeba uzupełnić powstałe ubytki (podobnie jak plomby w zębach). Wiele osób samemu w domu zalewa ubytki pałeczkami cofixowymi, podpalając je, a następnie "nakapujac" na rysy (rys nie zalewamy woskiem!, jak sądzi znaczna część narciarzy). Jednak nie jest to dobre rozwiązanie, ponieważ w ten sposób cofix zostaje spalony (chyba każdy z nas zauważy różnicę w smaku, pomiędzy kurczakiem z grilla, a wrzuconym prosto do ognia i spalonym). Nakapany cofix, jest mało elastyczny, kruchy i może bardzo szybko wypaść z zalanej rysy. Poprawne użycie cofixu sprowadza się do nagrzania do optymalnej temperatury, a następnie "wtłoczeniu" elastycznej masy w rysę.

Obecnie większość z nas posiada narty carvingowe. Jak sama nazwa wskazuje (słowo carve pochodzi od angielskiego "to carve" - ciąć) narty te, umożliwiają nam wykonywanie skrętów ciętych, czyli na krawędziach, bez elementów ześlizgu, dlatego tak ważne są ostre krawędzie. Obecnie niemal wszystkie stoki narciarskie posiadają sztuczne naśnieżanie, a śnieg z armatki niestety nie przypomina śnieżynek malowanych przez dzieci (jest za to bardziej podobny do kulek z łożyska), dlatego tak szybko i łatwo zbija się w lód, tzw. "beton". Nie po to wydawaliśmy worek pieniędzy (albo kilka emerytur naszej kochanej babci :-), aby po wyjściu na stok ześlizgiwać się niekontrolowanie jak na starych, poczciwych Polsportach. Tutaj również dokonała się mała rewolucja, ponieważ stare, klasyczne narty, posiadały krawędzie ostrzone zazwyczaj pod katem 90? (często pilnikiem "byle jak" w domowym zaciszu). Obecnie, aby ułatwić przejście z krawędzi na krawędź (ze skrętu w skręt) krawędź jest "podwieszona" względem ślizgu, najczęściej o kąt 0,5?-1?, natomiast bok 89? i mniej (np. na lód, dla zawodników). Proces ten nosi nazwę "tuningu" krawędzi.

Ostatnim etapem podczas serwisowania nart jest smarowanie. Bardzo wiele osób smarując narty domowymi sposobami, pociera zwykła świeczką ślizg. Taki zabieg nic nie daje, ponieważ taki "wosk" zetrze się już po pierwszym zjeździe. Smar powinniśmy rozgrzać, aby w półpłynnej postaci mógł się wchłonąć w ślizg, a nadmiar należy wycyklinować, dzięki czemu na poprawnie nawoskowanych nartach smaru nie widać! Pozostaje jeszcze tylko ślizg wypolerować i narty są gotowe do jazdy.

[
<< powrót ]



© 2007 Sklep sportowy OLIMP-SPORT BRZESKO. Wszelkie prawa zastrzeżone!
Brzesko